NOWELE AMERYKAŃSKIE NAGRODZONE NA KONKURSACH [recenzja #171]
Zapomniany staroć z kilkoma ciekawostkami.
***
OCENA:
Trudno dostępna książeczka z ośmioma opowiadaniami. Najbardziej ciekaw byłem kryteriów wyboru, ale tłumaczka Emilia Węsławska dość pokrętnie wytłumaczyła je w króciutkim wstępie.
Nie wspomina niestety, przez kogo zostały nagrodzone wybrane opowiadania, i w jakich konkursach. Wiadomo tylko, że chodzi o "jedną z gazet amerykańskich", która wypłaca co jakiś czas "bajecznie wysokie nagrody" za najlepiej napisane nowelki. Spośród nich wybrano osiem najlepszych.
Nie dawało mi to spokoju. Przeprowadziłem krótkie śledztwo, moim zdaniem Węsławska korzystała z opowiadań publikowanych w periodyku "The Black Cat", założonym w 1895 roku. "The Black Cat" święcił wówczas triumfy, a swoje pierwsze opowiadania publikowali w nim m.in. Jack London, Henry Miller, czy Clark Ashton Smith.
Prawowity Amerykanin jest tak pochłonięty pracą i uganianiem się za businessem, iż na czytanie beletrystyki nie ma czasu. Pragnie jednak w krótkich chwilach wolnych przeczytać coś krótkiego, dobrze napisanego, coby mu sprawiło przyjemność i dało odpoczynek skołatanemu umysłowi.
Ostatni raport czytelnictwa pokazuje, że wielu Polaków solidaryzuje się z Amerykanami w wynajdywaniu wymówek na nieczytanie książek. Ja jednak, niczym prawowity Amerykanin z dziada pradziada, pragnę czasem przeczytać coś krótkiego i dobrze napisanego. Czy w tym zbiorze znajdę coś takiego - o tym za chwilę.
Warto dodać, że Węsławska to nie byle kto: tłumaczka, pisarka, działaczka, i twórczyni Narodowej Organizacji Kobiet w Wilnie. Znana i szanowana postać swoich czasów.
![]() |
| Tłumaczka, Emilia Węsławska. (źródło: domena publiczna, Wikipedia) |
Skrótem przez opowiadania:
1. Lewis Hopkins Rogers - "Silas F. Quigley" (1896)
Tytułowy Silas melduje się w jednym z nowojorskich hoteli. Ku swemu zdziwieniu, na półeczce zastała go niebieska koperta, zaadresowana na jego nazwisko. O pomyłce nie może być mowy, zważywszy na oryginalne nazwisko bohatera. Z drugiej zaś strony... przecież nikt nie wiedział, że zatrzyma się akurat tutaj, i nikt w Nowym Jorku go nie zna!
Zaczyna się ciekawa gra w kradzież tożsamości.
Dość zgrabne opowiadanko. Byłem bardzo ciekaw zakończenia, które okazało się niestety tyleż zaskakujące, co miałkie.
2. Cleveland Moffett - "Tajemnicza kartka" (1895)
Bardzo ciekawa rzecz; swego czasu o tym opowiadaniu dyskutowano wszędzie. Autorem jest ceniony nowojorski dziennikarz, pracował m.in. dla "New York Herald".
Główny bohater, Richard Burwell, przybywa do Paryża. Udaje się do teatru, w czasie antraktu wychodzi do ogrodu. Wówczas nieznajoma kobieta przechodząca obok jego stolika, upuszcza "przypadkiem" kartkę. Widnieje na niej kilka francuskich słów skreślonych czerwonym atramentem. Burwell bierze to za próbę flirtu. Jako, że nie zna francuskiego, prosi hotelowego recepcjonistę o przetłumaczenie.
- Ależ z miłą chęcią - odparł z ugrzecznieniem Francuz. Ale zaledwie rzucił okiem na kartę, twarz mu zesztywniała ze zdziwienia, a patrząc badawczo na Burwella, zawołał:
- Skąd pan ją masz?
Burwell starał się wytłumaczyć, ale tamten przerwał:
- Dobrze, dobrze. Musisz pan zaraz opuścić hotel!
- Co takiego? - spytał Anglik, myślać, że źle słyszy.
- Musisz pan opuścić hotel - dziś, tej nocy, bez zwłoki - wołał rządca w uniesieniu.
Zbulwersowany Burwell opuszcza hotel. O odszyfrowanie zawartości kartki prosi urzędnika, następnie swego przyjaciela, a także żonę. Sytuacja się powtarza. Po przeczytaniu treści kartki, nikt nie chce mieć z Burwellem do czynienia, jakby roznosił dżumę. Zdesperowany Amerykanin postanawia odnaleźć nieznajomą, która podrzuciła mu ową przeklętą karteczkę...
Tajemnicza kartka natychmiast stała się towarzyskim viralem. Opowiadanie z 1895 roku wywołało masowe dyskusje, a fakt, iż Moffett nie zdradził treści kartki, tylko podsycał zainteresowanie. Do Moffetta zwracano się z petycjami o wyjaśnienie zagadki. Popularność Kartki była tak wielka, że natychmiast wyprzedał się cały nakład czasopisma
Moffett uległ presji. Rok później ukazało się opowiadanie "The Mysterious Card Revealed", które wyjaśnia całą sprawę. Oczywiście sprawdziłem, co znajdowało się na karteczce. Ale nie powiem.
Tajemnicza kartka - mimo pewnej naiwności fabularnej - pozostaje przykładem zgrabnego połączenia prostego pomysłu i fabuły, od której nie można się oderwać.
3. Henry Jackson Wells Dam - "Podatek na wąsy" (1898)
Dwóch dziennikarzy rywalizuje o względy tej samej kobiety. Jeden z nich wpuszcza niewiastę w maliny. W wyniku precyzyjnie zaplanowanej mistyfikacji, panna Belma puszcza telegram do poczytnej gazety z szokującą informacją, jakoby Włochy zamierzały wprowadzić podatek na wąsy. Przewidywalne, łykowate, do zapomnienia - chociaż w konkursie "The Black Cat" zajęło pierwsze miejsce, dzięki czemu autor wzbogacił się o 1500 dolarów.
Dam to bardzo ciekawa postać - przeprowadził wywiady m.in. z Rontgenem (podobno jedyny wywiad, którego udzielił uczony na temat swego odkrycia) czy Marconim. Badał także morderstwa Kuby Rozpruwacza; podejrzewa się go o sfałszowanie kilku listów napisanych rzekomo przez mordercę.
![]() |
| Wyniki jednego z konkursów na najlepsze opowiadanie, ogłaszanych przez "The Black Cat". Jak widać, Dam zarobił na podatku od wąsów. (źródło: HathiTrust, Harvard University) |
4. Mary Foote Arnold - "Rysunek geometryczny" (1897)
Pośmiertna zagadka złośliwej ciotki. Helena Weathersby miała trzy siostrzenice. W testamencie zapisała swoje bogactwa tej z nich, która jako pierwsza odnajdzie żelazną kasetkę z ważnymi dokumentami. Wszystkie siostrzenice wprowadzają się do domu po ciotce i rozpoczynają poszukiwania. Jeśli w ciągu roku nie znajdą kasetki, bogactwo przepadnie.
Pomysł całkiem ciekawy, ale reszta już nie. Przeciętna quasi-kryminalna nowelka z wątkiem romansowym.
5. Jakub (James) Langston - "Niech żyje Yale!" (1897)
Czołówka zbioru. Niewielka osada misjonarska z 25 mieszkańcami. Wśród nich słyyny profesor Peabody. Pewnego razu Peabody strzela na oślep w stronę jeźdźców mijających osadę. Byli to Ksejbekowie. Trafiony mężczyzna zginął.
- Nie znacie Ksejbeków - mówił - przychodzą oni ze wschodnich gór Smyrneńskich, żywią się chlebem i oliwą, śpią pod czarnemi namiotami. Na cóż im wasz okup? Oni pragną tylko krwi za krew. Jeden z ich ludzi zginął od naszej kuli, domagają się więc, by ich kula zabiła jednego z naszych.
Wszystkie oczy zwróciły się na profesora, który obruszył się niespokojnie.
Psychologiczne napięcie, dobrze odmalowane postacie. Nawet dałem się ponieść emocjom.
6. Sewell Ford - "Człowiek w piwnicy" (1898)
Miesiąc miodowy, po podróży poślubnej nowożeńców odwiedza grupa krewnych. Wśród nich Teodor - o którym młody mąż nigdy nie słyszał. Odbiera go z dworca, a gdy dowiaduje się, że jest to zakała rodziny, wariat i czarna owca - zamyka go w piwnicy. Początek mógłby zaintrygować, ale im dalej, tym gorzej.
Tak słabe, że grzechem będzie marnowanie kolejnych przymiotników dla tej popeliny.
7. Walter Wellman - "Tajemnica w Glen" (1898)
Wśród spuścizny po dalekim krewnym bohater znajduje kopertę z napisem "Prywatna korespondencja. Nikt nie ma prawa przeglądać". Oczywiście otwiera ją. Wewnątrz znajduje artykuły prasowe ze starych gazet o tajemniczym zniknięciu niejakiego Sylwestra Baldwina z domu profesora Stone'a - czyli owego zmarłego krewnego.
Poznajemy szczegóły tej sprawy - a w tle rzecz jasna zazdrość i miłość. Ale także naukowe eksperymenty i ciekawa zagadka.
Udana, urocza drobnostka, z całkiem kreatywnym finiszem.
![]() |
| Czeki, wystawione przez "The Black Cat" dla zwycięzców konkursu. Drugi od góry czek dla Wellmana. (źródło: HathiTrust, Harvard University) |
8. Joanna E. Wood - "Serce bozkie" (pisownia oryginalna) (1898)
Indiana Jones dla ubogich. Gabinet, dyskusja trzech mężczyzn: finansisty Lucjusza Langa, awanturnika Alana Traska (wzbudził mój szacunek oraz sympatię, ponieważ pracując na różnych kontynentach zajadał się m.in. konikami polnymi smażonymi na oliwie i zupą z kangurzego ogona), a także spekulanta Arthura Goodwina. Podziwiali ogromny brylant, zdobyty z narażeniem życia przez Traska. Polewa im indyjski służący Langa. Sytuacja komplikuje się, gdy na ich oczach brylant znika.
Nieszkodliwa, przygodowa opowiastka z realistycznym wyjaśnieniem.
![]() |
| Wstęp tłómaczki (!). (fot. Milczenie Liter) |
Tyle, jeśli chodzi o streszczenia.
Podczas lektury należy się oczywiście przygotować na staromodną manierę językową, dziwne słowotwory i lapsusy językowe, a także niepotrzebne wtręty i nachalne spolszczenia wszystkich obcojęzycznych imion. Takie to były czasy.
"Aby zrozumieć, dlaczego to zrobił, należy cofnąć się o tydzień wstecz".
"Ciotka nasza, panna Helena Weatthersby (Wizerbi)".
Dominują kryminalne zagadki, z nutą zwietrzałego humoru. Muszę przyznać, że się nie nudziłem, a beletrystyczna misję nakreślona przez Więsławską została wykonana. Wartość zbiorku zwiększa fakt, iż większość z zawartych w nim opowiadań nie jest dostępna nigdzie indziej.

%20wiki.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz
Jeśli recenzja lub książka wzbudziła w Tobie jakiekolwiek emocje - nie wahaj się, SKOMENTUJ :)