HERBERT GEORGE WELLS - Wojna światów [recenzja #26]

 



 Klasyk, który nie chce się zestarzeć.

***

TOMASZ POSPIESZNY - Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce [recenzja #25]

 
 
Świetnie udokumentowana, emocjonalna biografia.

Wywiad z Tomaszem Pospiesznym [wywiad #1]

Tomasz Pospieszny jest z wykształcenia chemikiem, wykładowcą akademickim, a poza tym autorem wielu książek; specjalizuje sie w biografiach kobiet-naukowców. W tym roku nakładem wydawnictwa Po Godzinach ukazała się najnowsza z nich: "Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce". Recenzja książki już za kilka dni, a w międzyczasie zapraszam na wywiad, udzielony specjalnie dla bloga Milczenie Liter, za co rozmówcy serdecznie dziękuję. 

Osoby zainteresowane działalnościa profesora Pospiesznego na polu pisarskim i publicystycznym zapraszam na stronę Piękniejsza Strona Nauki.

Tomasz Pospieszny. W tle, nad prawym ramieniem, stoi jego najnowsza książka.
(źródło: Tomasz Pospieszny, fot. Hanna Koenig)


 

*****

MILCZENIE LITER: Skąd w ogóle u Ciebie zainteresowanie Marią?

Tomasz Pospieszny: W szkole podstawowej w wyniku awarii przeniesiono nas do klasy chemicznej. Tam wisiał portret Marii. Oczywiście wówczas nie wiedziałem kim była. Ale ten portret został mi w pamięci. Z czasem zacząłem o niej czytać. I tak narodziła się fascynacja, która pozostała do dziś.

Czy przesadą byłoby stwierdzenie, że Maria jest Twoją platoniczną miłością?

Nie, nie jest to przesada. David Starkey, historyk zajmujący sie czasami Tudorów, po napisaniu biografii Elżbiety I powiedział, że każdy biograf jest zawsze trochę zakochany w postaci, której życia bada. Wnikając w życie postaci historycznej badacz spędza z nią niemal 24 godziny na dobę. Cały czas przebywa się razem. To sprawia, że osoba, której życie starasz się opisać, staje się wyjątkowo bliska.

Rozumiem. Ale idąc tym tropem, można stwierdzić, że w Marii zakochany już były setki osób, które wcześniej badały jej życie i działalność naukową. Czy nie masz zatem takiego poczucia, że o Marii wszystko już wiadomo? Jest jeszcze w ogóle coś do odkrycia na tym polu? Wszak ukazało się tyle książek i artykułów na temat Marii Skłodowskiej-Curie, że siłą rzeczy większość z nich się dubluje.

Oczywiście, że dużo można odkryć!!! Jestem przekonany, że są jeszcze dziesiątki fotografii czy listów, które rzuciłyby wiele informacji o życiu Marii. Sądzę, że niezwykle interesująca książka mogłaby opowiadać o jej podróżach do Stanów Zjednoczonych. Należałoby zbadać i dokładnie opisać jej polskie korzenie. Myślę też, że świetnym pomysłem jest biografia całej rodziny Skłodowskich. Wiele można dokonać w przekładach książek o Marii. Nigdy nie ukazała się w języku polskim jej książka o pierwszej wojnie światowej. Zresztą biografia Marii autorstwa jej młodszej córki Ewy także nigdy nie ukazała się w całości w języku polskim. Należałoby tę książkę przetłumaczyć na nowo, dodać krytyczny komentarz.

A gdybyś sam mógł poznać jeden sekret z życia Marii…

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Czasami czytając, czy też pisząc jej biografię mam wrażenie, że nie byłaby zadowolona, że zajmujemy się jej osobą. Myślę, że zdecydowanie wolałaby, żeby skupić się bardziej na jej pracy.

Wsiadasz do wehikułu czasu, który przenosi Cię 100 lat wstecz. Masz okazję zadać Marii jedno pytanie… Jak by ono brzmiało?

Wolałbym raczej wysłuchać jej wykładu, albo dyskretnie podejrzeć jak pracuje nad izolacją polonu i radu...

Widzę, że nie chcesz zdradzić…
Przyjemności muszę dozować stopniowo 😊

Tryptyk (nie tylko) o Marii. Autorem wszystkich książek jest Tomasz Pospieszny.
(źródło: Milczenie Liter)


 

W takim razie zmiana tematu. Wolisz pisać czy czytać książki?

Jedno wiąże się z drugim. Czytanie i odkrywanie sprawia mi olbrzymią radość. Opisywanie historii zapomnianych, a czasami nieznanych bohaterek nauki daje mi poczucie wolności i sprawiedliwości.

Odnośnie pisania - czy pisanie w czasie epidemii różni się zasadniczo czymś od pisania przed-epidemicznego?

Myślę, że w czasie epidemii jest więcej czasu na pisanie. Potrzebne materiały już dawno udało mi się zebrać, więc mam na tyle bogatą bibliotekę domową, że spokojnie mam się czym zająć. Niestety więcej czasu potrzeba na przygotowanie zajęć online. Ale tak naprawdę to wszystko kwestia organizacji.

Jaka zatem będzie następna publikacja (nie wierzę, że nic nie planujesz) i kiedy można się jej spodziewać?

W tej chwili zajmują mnie dwie historie. Jedna dotyczy życia Stefanii Horovitz, wspaniałej fizyczki jądrowej, zamordowanej w Treblince. Druga jest związana z historią atomistyki. Więcej nie zdradzę.

Przepraszam za określenie, ale jak Ty, do cholery, znajdujesz czas na to wszystko?

Pracuję głównie w nocy. To doskonały czas na pracę.

Ja bym chyba nie był w stanie pracować w nocy. Na koniec mam dla Ciebie zadanie. Ktoś przystawia Ci pistolet do głowy i każe wybrać 5 książek. 5 najlepszych, jakie czytałeś w życiu, 5 książek, które Cię ukształtowało, 5 książek, które poleciłbyś innym... wybierz dowolną opcję. Pamiętaj, masz pistolet przy skroni więc lepiej nie stosować uników. Poproszę o konkrety! :)

Pięć to zdecydowanie za mało. No, ale jeśli mam pistolet przy skroni to:
1) „Władca pierścieniˮ J.R.R. Tolkiena;
2) „Mistrz i Małgorzataˮ M. Bułhakowa;
3) „Imię różyˮ U. Eco;
4) „Doktor Jekyll i pan Hydeˮ R.L. Stevensona;
5) „Ulissesˮ J. Joyceʼa.

I naprawdę ostatnie pytanie: jaki jest Twój stosunek do piłki nożnej i czy kibicujesz jakiemuś klubowi? (jakiemu?)

Jeśli chodzi o sport to zdecydowanie preferuję pływanie i snookera. Kibicuje Williamsowi i Higginsowi. Trochę mniej lubię O’Sullivana. Jako Poznaniak kibicuję Lechowi Poznań, ale piłka nożna nigdy nie była dla mnie najważniejszym sportem.


Dziękuję pięknie za Twój czas i rozmowę. Życzę powodzenia w dalszej pracy!
Dziękuję również.

EDMOND HAMILTON - Skarb na Oberonie [recenzja #24]

 



Biały kruk, space-opera, dobra rzecz.


Koralowy koń. Opowiadania kubańskie [recenzja #22]

 



Po prostu nie wypada, aby Kuba nie przeczytał zbioru opowiadań z Kuby. Czułem ostatnimi czasy jakiś niewielki ból istnienia, wiercenie się duszy; coś nieuchwytnego nie dawało mi spokoju – być może było to właśnie to. Więc Kuba przeczytał.

Rewolucja kubańska, Fidel Castro, Josѐ Marti, relacje z Ameryką – to wszystko porusza w swoim wstępie tłumaczka i zarazem redaktorka zbioru, Beata Babad, udanie (choć może nieco zbyt politycznie) wprowadzając czytelnika w gorącą atmosferę Kuby. Wstęp kończy słowami, z którymi nie sposób się nie zgodzić:

[Opowiadania] dotyczą tych odwiecznych i niezmiennych dramatów, które człowiek rozwiązać musi sam niezależnie od spraw ustrojowych, rozwiązuje je jednak związany z glebą, z której wyrasta.

Ta gleba – osobliwa i niepowtarzalna – nadaje opowiadaniom kubańskim szczególne ciepło, kolorystykę, tonację.

Na pierwszy rzut ucha, kierunek kubański może się wydawać nieco abstrakcyjny, ale dopiero lektura „Koralowego konia” uświadomiła mi, ilu świetnych pisarzy wydała kubańska ziemia: Cabrera Infante, Onelio Cardoso, Casey Calvert, Alejo Carpentier, Samuel Feijóo, czy Virgilio Piñera. A przecież są jeszcze inni, jak chociażby recenzowany niedawno na blogu Reinaldo Arenas. Co za urodzaj!

Większość z nich nie zawodzi, lecz niestety – jak to w tego typu antologiach bywa – dobre wrażenie psuje kilka naprawdę przeciętnych opowiadań, gdzie do czytania trzeba się zmuszać.


Na koniec, tradycyjnie, wymienię kilka najlepszych moim zdaniem opowiadań zawartych w tym zbiorze.


5. GUILLERMO CABRERA INFANTE – Na wielkim Ecbó

Zakochana i nieco zblazowana para odwiedza rytualne murzyńskie święto Ecbó. Wśród rytmicznego transu, niezrozumiałych inwokacji, między rzucanymi tu i ówdzie półsłówkami kształtuje się ich przyszłość. Jest klimat.

4. ONELIO JORGE CARDOSO – Koralowy koń

Tytułowe, dobre opowiadanie, dotykające bardzo ważnego problemu, który zauważyłem w wielu związkach i małżeństwach. Chodzi o brak zrozumienia dla potrzeb artystycznej duszy i rozdźwięk między rutyną codzienności a tym czymś ponad. Kuter rybacki „Eumelia”, czterej rybacy żyjący z połowu langust. Od lat życie ich biegnie utartym schematem. Pewnego dnia miejsce na kutrze wynajmuje nieznany bogacz, a następnie całymi dniami leży na dnie łodzi, obserwując dno morza i wypatrując koralowego konia - o istnieniu którego jest przekonany.

3. ANTÓN ARRUFAT – Starość

Urocza opowiastka o iluzji, jaką wybudował wokół siebie pewien samotny staruszek Florencio. By nawiązać więź ze światem, z którym coraz mniej go już łączy, postanawia zapisać się na wszystkie możliwe korespondencyjne kursy, zamawia reklamy, foldery... Wszystko po to, by wraz z nadejściem listonosza ukoić serce na widok dziesiątek kopert zaadresowanych do niego i TYLKO do niego. 

2. CASEY CALVERT – Do widzenia, i dziękuję za wszystko

Przejmujące do szpiku kości studium samotności. Główny bohater jest tak samotny, że postanawia wymyślić sobie przyjaciółkę. Martę: piękną kobietę, mającą w sobie coś „złocistego”. Pierwszy raz spotykają się w bibliotece… Pozwolę sobie zdradzić, że nie jest to ich ostatnie spotkanie.

1. VIRGILIO PIÑERA – Cukierek

Virgilio Piñera, dzisiejszy zwycięzca
(źródło: www.losarciniegas.blogspot.com) 

Przednia historia. Ludzie gniotą się w zatłoczonym autobusie. Obok bohatera opowiadania siada starsza kobieta z dzieckiem na kolanach. Malec prosi o cukierka i dostaje go. Starowina częstuje również panienkę siedzącą naprzeciwko, która zjada cukierka i po chwili pada martwa na podłogę autobusu. Jak zachowają się współpasażerowie? Świetna, psychologiczna analiza autobusowej społeczności, do tego napisana brudną, oleistą tkanką słowną. Wyśmienite!

Starucha, niby uosobienie niewzruszoności, trzyma cukierek w palcach i rzuca na prawo i lewo wyzywające spojrzenia. W tym czasie dziecko, jeszcze głębiej, jeśli to możliwe, pogrążone w swym zagapieniu, wydobywa z siebie basowy głos, aby wygłosić jedno tylko słowo, będące zarazem sumą zwierzęcości: „Daj”. I rozdziawia olbrzymie usta. Ona, wyciągając rękę, patrzy na siedzącą dziewczynę, która, zafascynowana tak obrzydliwą sceną, nie może od niej oderwać wzroku. Wtedy starucha trzymając cukierek prawie już w ustach powiada, spoglądając znowu na dziewczynę: „Pepito, powinieneś być uprzejmy, poczęstuj cukierkiem tę ładną panienkę”. Pepito, bez słowa protestu, bez niezadowolonej miny, z tym chłodem, z jakim morderca wybiera swą ofiarę, chwyta cukierek końcami palców i podaje jej. Musi być w tym coś nakazującego albo coś głębszego, coś, czego nie potrafię przeniknąć.

 

Copyright © MILCZENIE LITER