STATYSTYKI - rok 2020

Excel, wykresy, dane... mniam!

Koniec roku to nie tylko moment na podejmowanie mitycznych postanowień noworocznych. To także dobry moment, by podsumować minione 12 miesięcy w ujęciu statystycznym.

Zanim przejdę do wykresów, oto kilka "naj" roku 2020:

  • najwyżej oceniona książka: Gonzalo Suarez - "Zamek Fortynbrasa / Rocabruno i Ditirambo" (9.0)
  • najniżej oceniona książka: różni autorzy - "Spoglądając na świat" (3.0)
  • najgrubsza książka: 684 stron (Dan Simmons - "Abominacja")
  • najcieńsza książka: 30 stron (A.K.Tołstoj - "Amene")
  • najdłuższy tytuł: Jan Piskurewicz - "Między nauką a polityką. Maria Skłodowska-Curie w laboratorium i Lidze Narodów"
Przeczytałem w sumie 67 książek o łącznej długości 15907 stron, co daje średnią 237,42 strony na jedną książkę. Jedziemy z wykresami.




68 przeczytanych książek. Wynik wyraźnie gorszy niż w roku 2019, choć lepszy od poprzednich trzech lat. Wydawać by się mogło, że pandemia i siedzenie w domu wpłynie na wyraźny wzrost liczby przeczytanych książek, nic takiego jednak nie miało miejsca. Myślę, że paradoksalnie, jednym z powodów jest  właśnie permanentny Home Office. Dlaczego? Zazwyczaj bowiem czytałem książki w autobusach, w drodze do i z pracy. Jestem niezmiernie ciekaw, jak kształtować się będzie ta liczba za rok.




Jeśli chodzi o ilość przeczytanych stron, jest jeszcze gorzej. Najsłabszy wynik od 5 lat. Co ciekawe - mimo, iż przeczytałem wiele książek, nie ma to przełożenia na liczbę stron. Wniosek? Oczywisty - widocznie wpadło mi w ręce wiele lilipucich wydawnictw. Rzeczywiście, średnia 237 stron na jedną książkę, nie jest zbyt imponująca.




Jak wygląda sytuacja w  ujęciu miesięcznym? W porównaniu do roku 2019, w oczy rzuca się jedno: wykres się "wypłaszczył". Nie ma czytelniczego szczytu wakacyjnego. Wyniki całoroczne są bardzo wyrównane, poza ostatnim kwartałem. Aż nie do wiary - w ostatnich trzech miesiącach roku przeczytałem tylko 10 książek. Zdecydowanie lepiej szło mi  jedzenie pierników, ale tego statystyki nie odzwierciedlają. Co ciekawe, najwięcej książek przeczytałem nie w wakacje, nie w okresie świątecznym, a w marcu i kwietniu. Dłuższy urlop (przełom września i października), również nie wpłynął znacząca na mój czytelniczy entuzjazm.





Mój ulubiony diagramik. Swoimi wyborami mogę go oczywiście kształtować, ale staram się nie patrzeć na narodowość autorów. Jedynym moim celowym działaniem w tym względzie jest sięganie po prozę egzotyczną. Bardzo pociąga mnie literatura innych krajów, szczególnie z obszaru Ameryki Południowej i Środkowej, co ma przełożenie na relatywnie wysokie miejsce Kuby i Meksyku. Zaskoczyła mnie pozycja Rosji - aż musiałem sprawdzić. Rzeczywiście: 2 razy Czechow, 2 razy Strugaccy. Uzbierało się. Czarny koń na rok 2021? Obstawiam Rumunię.

Jak u Was kształtowały się wyniki i liczby związane z książkami? Mam nadzieję, że nie jestem jedynym, którego znajduje przyjemność z  perwersyjnego przeglądania statystyk literackich.

Komentarze

  1. A co z zapachami? Przecież każda książka ma swój, niepowtarzalny... Tego mi właśnie w zestawieniu brakuje: która pachniała najpiękniej? Jakie zapachy dominowały?
    No i najważniejsze - skoro to "Milczenie liter", wypada zapodać przede wszystkim ICH przeczytaną liczbę, a nie stron czy (za przeproszeniem) sztuk książek.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Jeśli recenzja lub książka wzbudziła w Tobie jakiekolwiek emocje - nie wahaj się, SKOMENTUJ :)

Copyright © MILCZENIE LITER